Aktualności

$nowCategoryName
3 mld strat rocznie z powodu piractwa
21.06.2017

Straty polskiej gospodarki z powodu piractwa internetowego wyniosły w 2016 roku ponad 3 mld zł, a  Skarbu Państwa stracił 836 mln zł. Ubiegłoroczne szacunkowe przychody serwisów pirackich udostępniających w sieci filmy, seriale, muzykę, prasę czy książki mogły wynieść nawet 745 mln zł. To suma, za którą można byłoby zbudować ponad dwa Centra Nauki Kopernik lub kupić 33 mln książek. Całkowita wartość przetwarzania treści z nielegalnych źródeł w internecie może wynieść ok. 30,4 mld zł w latach 2017–2024.

Te alarmujące dane pochodzą z raportu "Piractwo w internecie - straty dla kultury i gospodarki. Analiza wpływu zjawiska piractwa internetowego na gospodarkę Polski na wybranych rynkach kultury", przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte na zlecenie Stowarzyszenia Kreatywna Polska. Wynika z niego, że co drugi polski internauta w wieku 15-75 lat, czyli ok. 12 mln osób korzysta z nielegalnych źródeł. To prawie tyle osób, ile w 2016 roku kupiło bilety na polskie produkcje wyświetlane w kinach lub tyle osób, ile zdołałoby zapełnić salę Opery Narodowej w Warszawie ponad 6 500 razy.

Intratność nielegalnego procederu

Internauci wybierają pirackie portale ze względu na łatwość i szybkość dostępu, szeroką ofertę, niskie koszty (lub ich brak). Skala piractwa wynika także z niewystarczającej ochrony praw autorskich w naszym kraju pomimo obowiązku dostosowania naszego prawa do norm unijnych. Eksperci Deloitte zwracali uwagę na intratność i prostotę procederu nielegalnego obrotu treściami w Internecie. Właściciele nielegalnych serwisów monetyzują działalność nie ponosząc kosztów związanych z zakupem treści, wykorzystując luki prawne.

„Piractwo stało się dobrze zorganizowanym ekosystemem, który wskutek braku odpowiednich ochronnych mechanizmów prawnych negatywnie oddziałuje nie tylko na legalny rynek, ale także na krajową gospodarkę i kieszenie konsumentów. Obszar ten, będący nierzadko poza zasięgiem kontroli, coraz częściej jest także źródłem problemów związanych np. z bezpieczeństwem danych czy złośliwym oprogramowaniem” – mówi Teresa Wierzbowska, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Sygnał, które jest członkiem Stowarzyszenia Kreatywna Polska.

Większość użytkowników korzysta zarówno z serwisów legalnych jak i oferujących nielegalny dostęp do treści. Płacąc pirackim serwisom kilka lub kilkanaście złotych miesięcznie Polacy zasilają je sumą około 900 mln zł rocznie, a to oznacza, że ich szacunkowe przychody wyniosły około 745 mln zł (po odjęciu opłat transakcyjnych i podatków).

Perspektywy

„Nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższych latach sytuacja miała się diametralnie zmienić.Przy założeniu, że nie zostaną wprowadzone odpowiednie zmiany legislacyjne, prognozowana całkowita wartość pirackiej konsumpcji treści z nielegalnych źródeł w Internecie w latach 2017–2024 wyniesie około 30,4 mld zł. Taka kwota pozwoliłaby jednorazowo pokryć około 70 proc. wartości deficytu sektora publicznego za 2015 r. lub wybudować około 730 km autostrad, a jest to mniej więcej odległość pomiędzy Rzeszowem a Berlinem” – mówi Julia Patorska, ekonomistka, Starszy Menedżer w Dziale Konsultingu Deloitte. Średnie tempo wzrostu piractwa w latach 2017-2024 wyniesie 3,3 proc. i będzie zdecydowanie wyższe niż średnie tempo wzrostu PKB w tym okresie.

„Skala nielegalnych serwisów jest olbrzymia, cały czas powstają nowe. Ale po latach doświadczeń możemy też mówić o osiągnięciach w walce z piractwem. Wzbogacamy ofertę legalnie dostępnych treści, doprowadzamy do zamykania serwisów, nasze działania edukacyjne przynoszą efekty” – komentowała Teresa Wierzbowska, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Sygnał.

Z raportu wynika, że największym zainteresowaniem internautów cieszą się pirackie źródła plików wideo oraz audiobooków. Największy odsetek osób korzystających wyłącznie z nielegalnych źródeł stanowią poszukujący w sieci książek (17 proc.) oraz treści wideo (14 proc.). Duża część internautów deklaruje, że nie rezygnuje zupełnie ze źródeł legalnych. Największy odsetek osób korzystających wyłącznie z legalnych źródeł występuje na rynku transmisji na żywo (61 proc.), prasy (57 proc.) oraz muzyki (55 proc.), najmniejszy na rynku treści wideo (27 proc.). Jednocześnie około 50 proc. internautów pozyskuje treści wyłącznie z legalnych źródeł.

Co ciekawe duża część internautów nie zdaje sobie sprawy, że korzysta z nielegalnych źródeł. Aż 57 proc. ankietowanych deklaruje pobieranie treści wyłącznie z legalnych źródeł, jednak te zapewnienia nie są spójne z faktycznymi danymi dotyczącymi pozyskiwanych treści. Wyniki badania wskazują bowiem, że tylko 49 proc. internautów pozyskuje treści wyłącznie z legalnych źródeł. Prawie jedna trzecia respondentów uważa, że płatne serwisy oferują wyłącznie legalne treści. Ponadto 28 proc. respondentów nie potrafi ocenić tego stwierdzenia. Zatem ponad połowa badanej populacji nie zdaje sobie sprawy z tego, że dokonując opłaty za oglądane treści, może wspierać nielegalne serwisy.

Osobnym zagadnieniem, które wpływa na rozprzestrzenianie się piractwa internetowego w Polsce jest niska skuteczność krajowych przepisów prawa, w porównania chociażby z ustawodawstwem unijnym. „Dzieje się tak za sprawą niepełnej lub wręcz wadliwej implementacji części rozwiązań wynikających z unijnej dyrektywy InfoSoc oraz dyrektywy o handlu elektronicznym. Taki stan rzeczy wymusza na podmiotach praw autorskich poszukiwanie środków ochrony w rozwiązaniach prawnych już obecnych w prawie krajowym, lecz niedostosowanych do funkcjonowania w rzeczywistości internetowej, a tym samym dalece nieefektywnych” – mówi Aleksandra Dolak, radca prawny, Managing Associate z kancelarii Deloitte Legal. Niezbędne jest więc przeprowadzenie zmian legislacyjnych mających na celu dostosowanie prawa polskiego do wymogów wynikających z prawa Unii, a poza tym zapewnienie podmiotom praw autorskich dostępu do narzędzi i rozwiązań prawnych służących ochronie ich interesów.

Walka z piractwem

Na ograniczenie piractwa internetowego może wpłynąć wsparcie inicjatyw opartych na podejściu follow the money (forma walki z naruszycielami praw autorskich w Internecie zakładająca utrudnianie lub eliminację ich źródeł uzyskiwania przychodów). „Jak pokazuje przykład Wielkiej Brytanii, Portugalii oraz innych państw Unii Europejskiej wypracowanie porozumienia między uczestnikami rynku treści cyfrowych nie tylko jest możliwe, ale także przynosi wymierne efekty. Dlatego pożądane jest kontynuowanie krajowych dyskusji dotyczących podejścia follow the money, a w szczególności dialog z reklamodawcami oraz pośrednikami płatności w celu zainicjowania działań samoregulacyjnych zmierzających do przyjęcia kodeksów dobrych praktyk oraz stworzenie krajowej bazy stron internetowych, za pośrednictwem których dochodzi do masowego naruszania praw autorskich” – mówi Julia Patorska. Niezbędna jest również edukacja społeczności internetowej na temat szkodliwości piractwa internetowego.

Źródło: Kreatywna Polska